Theo Germaine o znaczeniu 'They/Them’ i o tym, jak slasher jest „nową eksploracją” w kierunku dobrej reprezentacji

[This story contains spoilers for They/Them.]

W debiucie reżyserskim Johna Logana, slasherze Peacock summer camp They/Them, grupa młodych ludzi LGBTQ trafia na obóz terapii konwersyjnej – miejsca zakazane w wielu stanach USA, które twierdzą, że mogą „zmienić”, „naprawić” lub nawet „wyleczyć” czyjąś orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Prowadzony przez granego przez Kevina Bacona Owena Whistlera i zaprojektowany tak, by wyglądał jak typowy obóz letni, Whistler zwabia obozowiczów w poczucie zaufania dziwnie ciepłym, integracyjnym i niezagrażającym powitaniem, zanim nie rozpęta na grupie brutalnych i dyskryminujących tortur swoich i swojej rodziny. Wszyscy są tam z różnych powodów, ale grupa musi się zjednoczyć, by przetrwać psychiczne i fizyczne znęcanie się nad nimi.

Ale kiedy obozowicze walczą z różnymi queerfobicznymi i transfobicznymi opiekunami obozu – w tym członkami ich własnej społeczności – wkrótce odkrywają, że jest jeszcze jedno zagrożenie chodzące wśród nich w lesie, a w zakręcie ci, którzy prowadzą obóz, znajdują się na złym końcu noża.

Film – wśród wielu tytułów z gatunku horroru integracyjnego, które ukażą się w sierpniu, obok Nope, Bodies Bodies, Prey i The Invitation – bada, jak historyczne, społeczne i kulturowe traktowanie zmarginalizowanych tożsamości może służyć jako paliwo dla koszmarnej teraźniejszości. W filmie występuje również czołowa obsada LGBTQ+, z Theo Germaine (The Politician, Work in Progress) w roli jednego z głównych obozowiczów i bohaterów, Jordana Lewisa.

Przed premierą filmu, The Hollywood Reporter rozmawiał z gwiazdą They/Them o warstwach kryjących się za tytułem filmu, o tym jak film wpisuje się w historię queer horroru, o pracy z Kevinem Baconem i tej różowej sekwencji muzycznej.

They Slash Them to tytuł, który jest naprawdę dowcipny, zanim zobaczy się film, ale jest też bardzo złożony po jego zakończeniu. Jak myślisz, co to mówi w kontekście twojej postaci, Jordan, ale także większej narracji?

Jeśli mówimy konkretnie o postaci, Jordan, i trajektorii, której doświadczają i przez którą przechodzą w trakcie filmu, zaczynają od siebie. Pojawiają się na tym obozie terapii konwersyjnej bardzo hiper niezależny, wiesz, dość traumatyczne osoby, która bardzo jest jak, będę musiał dostać się przez to sam, który jest jak zawsze dostał przez rzeczy. Jest wiele wsparcia, którego nie otrzymują w domu, więc jest wiele siły, którą muszą w sobie zbudować. W tym aspekcie, na początku filmu, to oni – pojedynczy oni, Jordan przez siebie. Pod koniec filmu, z powodu wszystkich doświadczeń, które się wydarzyły, Jordan doświadcza tego uczucia wspólnoty i koleżeństwa z wszystkimi innymi obozowiczami, którego nie spodziewali się poczuć. Więc to sprawia, że myślę o nich. Jordan zaczyna od siebie, a potem, pod koniec, rozumie znaczenie społeczności, zwłaszcza społeczności LGBTQ. Właściwie zaczynają odnajdywać wspólnotę, co jest czymś, czego z powodu ich pochodzenia i tego, skąd pochodzą, jeszcze nie mieli.

Inaczej, po prostu uwielbiam to, że jest to gra słów. Uwielbiam to, że jest to „oni je rozcinają” Myślę, że to naprawdę zabawne. Poza tym, jest to coś w rodzaju prowokującego do myślenia. Nawet jeśli są ludzie, którzy są jak, „Nah, nie sądzę, że zaimki they-them są prawdziwe” – a są – chciałbym myśleć, że nawet ci ludzie byliby jak, „Muszę zobaczyć o czym jest ten film. Co się dzieje z tym tytułem?” Wtedy miałbym nadzieję, że jeśli to zrobią, zostaną zainspirowani do bycia lepszymi ludźmi i do bycia bardziej akceptującymi, kiedy zobaczą ten film ze względu na to, jak poważnie traktuje on queer fear i reperkusje terapii konwersyjnej. Podobało mi się również to, że jest to swego rodzaju powrót do innych horrorów w całej historii kina. Przywodzi mi na myśl film They Live i ten naprawdę stary film o nazwie Them, który jest o gigantycznych robakach. Użycie „they slash them” jako tytułu jest również odwróceniem sposobu, w jaki „them” było używane w poprzednich czasach, czyli do opisania potwora, lub nieznanego, lub czegoś, co jest naprawdę przerażające. To jak, właściwie tylko ta osoba, która używa tych zaimków i to wszystko.

Queerness ma długą historię eksplorowania w horrorach – mainstreamowych, niezależnych, czy to tekstowo, czy podtekstowo. Jak czujesz, że ten film rozszerza ten istniejący kanon?

Ten film naprawdę czuje się jak gdyby stał samotnie w pewnym sensie i czuje się, że jest to nowa próba lub eksploracja tego, jak robimy dobrą reprezentację na ekranie. Naprawdę można zobaczyć człowieczeństwo w tych wszystkich postaciach, tych obozowiczów. Czuję, że wszyscy ludzie, którzy cierpią i walczą są naprawdę przedstawieni w pozytywnym świetle, ale nie czuje się, że jest to dwuwymiarowe. Jako ktoś, kto konsumuje wiele mediów, naprawdę podobało mi się, że Jordan staje się bohaterem. Podoba mi się, że są tu postacie queer, które na początku filmu zaprzeczają i są naprawdę zainteresowane zmianą tego, kim są, ponieważ uważają, że to nie jest w porządku. A potem, kiedy film się kończy, czują się już może inaczej. Naprawdę doceniam sposób, w jaki wszystkie te postacie doświadczały przetrwania przez cały film. Nie ma się wrażenia, że ktokolwiek zostaje poświęcony, co moim zdaniem jest rzeczą charakterystyczną dla horrorów.

Jest też wiele tropów, które zdarzają się w horrorach i jest tak, że jeśli to się dzieje w filmie, to ta postać prawdopodobnie umrze. Jeśli się rozdzielają, to ta osoba prawdopodobnie umrze. Wszystkie te tropiki są poruszane w tym filmie, niemal w sposób odkrywczy czy akademicki. Ponieważ reżyser, John Logan, jest w dużym stopniu miłośnikiem horrorów. Bierze wszystkie te tropiki, a potem jest jak flip, flip, flip – wszystko odwraca. Efektem jest ta dziwna, nawiedzona, piękna rzecz na ekranie, której naprawdę czuję, że nigdy wcześniej nie widziałem. Kolejną rzeczą, która moim zdaniem sprawia, że film jest wyjątkowy i mam nadzieję, że będzie źródłem inspiracji dla przyszłych filmów, jest grupa odmieńców robiących film – nawet jeśli jest to coś, co jest bardziej w sferze heteronormatywności – i angażujących odmieńców i transseksualnych członków ekipy, aktorów i twórców.

W pewnym momencie widzowie odkrywają, że ludzie pracujący tam są byłymi obozowiczami, co stanowi osobną rozmowę na temat sposobów, w jakie ludzie mogą uwewnętrznić bigoterię skierowaną przeciwko nim. Jak myślicie, co film mówi o tym, że jego czarnymi charakterami są zarówno heteroseksualne osoby cisgender, jak i członkowie społeczności LGBTQ?

To sprawia, że myślę o słowie „zaprzeczenie” i o tym, jak wiele osób identyfikuje się jako byli geje, lub jak wiele zamkniętych w sobie osób queer było w rzeczywistości dużą częścią wielu z tych ruchów terapii konwersyjnej. Zaprzeczamy sobie, kim jesteśmy, zaprzeczamy sobie naszej prawdzie i możemy stać się sprawcami przemocy, która dzieje się wobec nas wszystkich. W filmie jest kilka momentów, które od razu przywodzą mi na myśl wiele mediów, które konsumowałem w ramach przygotowań do tego filmu. Oglądałam wiele wywiadów z ludźmi, którzy później ujawnili się w życiu, a zanim to się stało, byli naprawdę zaangażowani w ruchy antygejowskie i antyLGBTQ. Niektórzy ludzie są tak uwarunkowani, by nie akceptować tego, kim są, że to naprawdę może zmienić cię w złoczyńcę, jeśli nie radzisz sobie ze swoim gównem. Ta myśl pojawia się na różne sposoby w całym filmie. Pokazuje również, że jeśli utrwalasz tyle niezgody i chaosu nie będąc w stanie zaakceptować tego, kim jesteś, to może być odpowiedzialność, którą musisz wziąć za popełnienie tych czynów. Jest to absolutnie czysty film empowermentowy, w którym jest dużo przetrwania.

Wystąpiłeś w tym filmie naprzeciwko Kevina Bacona, co jest zabawne, biorąc pod uwagę, że zaczynał on w horrorach na początku swojej kariery. Jak to było grać naprzeciwko niego?

Miałem naprawdę, naprawdę przyjemne doświadczenie pracując z Kevinem. Pracowałbym z nim ponownie w mgnieniu oka. Praca z nim to prawdziwa przyjemność. Jest tak utalentowany. Jest takim weteranem ekranu. Zrobił już tyle różnych rzeczy. Jest przerażającym złym facetem. Zabawne było też to, że nigdy wcześniej go nie spotkałam, byłam trochę oszołomiona gwiazdą i musiałam grać, że nie jestem przez niego onieśmielona ani w ogóle się go nie boję. Ale w prawdziwym życiu byłam jak: „Nie mogę uwierzyć, że z nim pracuję. To jest dla mnie taka wielka sprawa.” Byłem naprawdę wielkim fanem wielu jego prac dorastając, od Footloose do Balto do Hollow Man do Tremors. Nawet sporo jego prac w ostatnim czasie. Jest zbyt wiele filmów, by je zliczyć, ale widziałem wiele rzeczy, które zrobił i miałem wspaniałe doświadczenie widząc go. To był naprawdę mistrzowski kurs, przywilej pracy z kimś, kto dosłownie pracuje w filmie od lat 70. Chciałem być jak gąbka. Chciałem nasiąknąć wszystkim, co się da. Jest też naprawdę fajnym, wyluzowanym kolesiem. Ma kozy. Nie wiem czy wiesz, ale ma kozy na farmie. Czasami puszcza swoim kozom muzykę. To jest na jego TikTok lub jego Instagramie.

Te postacie są na obozie terapii konwersacyjnej, ale pod pewnymi względami – i w niektórych naprawdę poruszających momentach – czuje się bardziej jak zwykły obóz letni, gdzie ludzie mogą być na zewnątrz i bezpieczni. Czy na planie panowała atmosfera obozu letniego?

Dorastałem w naprawdę, naprawdę małym miasteczku w środku Illinois i był tam letni obóz, na który jeździłem i faktycznie pracowałem jako doradca obozowy jednego roku. Byłam najmłodszym doradcą na całej liście doradców, a oni nazywali mnie super doradcą, ponieważ byłam naprawdę zainteresowana upewnieniem się, że wszystkie dzieci są w porządku. Tak więc, mając tak duże doświadczenie w byciu na letnim obozie, czułam się jak w domu, kiedy dotarłam na miejsce, a tworzenie więzi nastąpiło w ten sposób dość szybko. Wszyscy zaczęli się ze sobą zadawać i bardzo szybko się do siebie zbliżyli. Było wiele zabaw, które miały miejsce na planie, było wiele rzeczy, które robiliśmy, kiedy nie byliśmy na planie. Chodziliśmy razem na lody, raz poszedłem rzucać siekierą z kilkoma członkami obsady. Chcieliśmy obejrzeć film w kinie, a było lato i gorąco. Wiesz, to wszystko miało tę prawdziwą magię obozu letniego. To się dzieje, a potem tak szybko mija. Gdybym mógł znowu pracować na tym obozie, albo zrobić kolejny taki film, to szczerze mówiąc, byłoby naprawdę, naprawdę fajnie. Ponieważ atmosfera i koleżeństwo jest naprawdę ekscytujące.

Jest jeden moment w filmie, w którym czuje się chyba najbardziej jak na nastoletnim obozie letnim i jest to ta różowa sekwencja muzyczna. Jest ona tak różna od reszty filmu. Jak wyglądało kręcenie tej sceny?

To była dla mnie najtrudniejsza część, szczerze mówiąc. Wziąłem to bardzo poważnie. Chciałem, żeby wszystko było dobre. Jeśli jest choreografia, chcę ją zrobić dobrze. To John przypomniał mi, że biorę to trochę zbyt poważnie. Był też taki: „Widzę, że chcesz zrobić naprawdę dobrą robotę” Wspólne tworzenie muzyki, śpiewanie z innymi ludźmi, to po prostu wzbudza wszystkie twoje emocje w tak pozytywny sposób. W dniu, w którym to kręciliśmy byłem tak emocjonalny, mimo że byłem tym zdenerwowany. Kiedy po prostu tańczysz z ludźmi i skaczesz po łóżkach, i wszyscy są w kręgu, krzyczą do siebie nawzajem i wszyscy się uśmiechają – to jest naprawdę magiczne. To naprawdę uzdrawiające. I ta część filmu jest tak różna od reszty filmu. Czuję, że to ta dziwna rzecz, która jest ponad resztą fabuły – to prawie jak sekwencja snu czy coś w tym stylu. Było nas siedmiu, a potem siedmiu obozowiczów z drugiego planu, więc w sumie było 14 odmieńców. Nie wiedziałem, czy ta część mi się spodoba, kiedy zobaczyłem film, ale byłem jak „Czuję się naprawdę zainspirowany”

They/Them jest teraz streamowany na Peacock.