Chris Pratt w serialu Amazona „The Terminal List”: Przegląd TV

Twój podstawowy weekendowy grill może po prostu chwycić najbliższe opakowanie mielonej wołowiny w sklepie spożywczym, ale ktoś z wysokimi aspiracjami kulinarnymi ma obsesję na punkcie proporcji. Choć prawdziwi eksperci mogą majstrować przy kawałkach mięsa w różnych kombinacjach, dobrą pozycją wyjściową są procenty tłuszczu. Amator myśli: „Mniej tłuszczu to więcej mięsa i dlatego musi być lepiej”, natomiast ekspert wie, że tłuszcz równa się soczystości i o ile nie lubisz suchego, wołowego burgera – a niektórzy tak – kluczem jest znalezienie właściwych proporcji.

Chris Pratt od ponad dekady w przenośni (i dosłownie) bawi się swoimi profesjonalnymi procentami tłuszczu, gdy dokonywał przejścia w karierze od sympatycznej telewizyjnej folii komicznej z niespodziewanie silną strukturą kości do coraz bardziej generycznego człowieka wiodącego. Niezależnie od tego, jaki był właściwy stosunek tłuszczu do mięsa, Pratt znalazł go w filmach Strażnicy Galaktyki, łącząc przekonujące akcyjniaki z wystarczającą ilością żartobliwego uroku, by udźwignąć szalone założenie w sposób, w jaki niewielu innych aktorów mogłoby to zrobić. Filmy Pratta Jurassic Park nie są całkowicie pozbawione humoru, ale jego aura została tak wydrenowana z tych charakterystycznych elementów, że prawie każdy mógłby zagrać to, co ma na imię jego postać.

Lista terminali

The Bottom LineSucha, pozbawiona smaku płyta czerwonego mięsa.

Data premiery: piątek, 1 lipca (Amazon)

Obsada: Constance Wu, Taylor Kitsch, Jeanne Tripplehorn, Riley Keough, Arlo Mertz, Jai Courtney, JD Pardo, Patrick Schwarzenegger, LaMonica Garrett, Stephen Bishop, Sean Gunn, Tyner Rushing, Jared Shaw, Christina Vidal, Nick Chinlund, Matthew Rauch, Warren Kole, Alexis Louder, Arturo Castro, Marco Rodríguez

Twórca: David Digilio na podstawie książki Jacka Carra

Po jasnej stronie, kariera Pratta nie ma dokąd pójść po nowym dramacie Amazona The Terminal List. Nie ma już więcej drenowania lub siphoning osobowości i levity, które mogłyby ewentualnie wystąpić w przyszłości. The Terminal List jest wołowiną, całą umięśnioną, żylastą wołowiną – a przy ośmiu godzinach dla książki, która z łatwością mogłaby być zaadaptowana w dwie godziny, została pozostawiona na grillu tak długo, że wynik jest suchy i bez smaku. Jest to rozrywkowy odpowiednik zwęglonego krążka hokejowego, z tym samym ograniczonym zakresem smaku i estetyki. Nie trzeba więc dodawać, że oczywiście znajdzie się publiczność dla The Terminal List.

The Terminal List został zaadaptowany z pierwszej z pięciu powieści Jacka Carra zbudowanych wokół postaci Jamesa Reece’a (Pratt). Reece jest dowódcą Navy SEAL, a w scenie otwierającej serię, jego pluton zostaje wysłany na misję, która idzie bardzo, bardzo źle. Reece wraca do San Diego, żałując swoich ludzi i pragnąc uzyskać odpowiedzi, ale im więcej tropów podąża, tym większe niebezpieczeństwo grozi jego żonie (Riley Keough) i innym bliskim. Wkrótce Reece jest w biegu, w którym pomaga mu jego kumpel z SEAL-turned-CIA Ben (Taylor Kitsch), a ściga go dziennikarka internetowa (Constance Wu’s Katie), która może być przeciwnikiem lub sprzymierzeńcem.

W różnych punktach, Reece’a innych potencjalnych przeciwników może lub nie może obejmować dogged NCIS oficer (Warren Kole’s Holder), dogged agenta FBI (JD Pardo’s Tony), dogged venture capitalist (Jai Courtney’s Steven), dogged Sekretarz Obrony (Jeanne Tripplehorn) i więcej. A może jego największym przeciwnikiem jest jego własny mózg, ponieważ Reece doświadcza halucynacji i epizodów dysocjacyjnych, które mogą uczynić go zagrożeniem dla siebie i innych.

Rzecz zapisana w moich Terminal List notatkach, która rzadko była wypowiadana przez jakiegokolwiek krytyka jakichkolwiek mediów: „To jest prawdziwe marnotrawstwo Jai Courtneya”

Courtney gra potentata technologicznego z dziwnym wojskowym fetyszem, który nie jest wyjaśniony, ponieważ pomimo warstw epizodycznego blubbera, do którego Amazon zażądał zero widocznego flensingu – nie tylko The Terminal List ma osiem odcinków, ale te odcinki są wszystkie 50+ minut – zamiast wykorzystać ten czas, aby ożywić jakiekolwiek postacie, twórca David DiGilio skonstruował show jako prawie grę wideo z bossami poziomów. Więc Courtney jest zmarnowany i Kole jest zmarnowany i Pardo jest zmarnowany i Sean Gunn jest zmarnowany. A przesłanka, która mogła mieć jakiś wyrwany z nagłówków rezonans związany z wojskowym PTSD i systemów administracyjnych zawodzących naszych mężczyzn i kobiet – ale głównie mężczyzn tutaj – w mundurze jest zmarnowany.

Reece ma listę – lista końcowa, jeśli chcesz – osób, które chce celować w zemście i, jak zgrany Arya Stark bez joty osobowości lub sympatii, pracuje swoją drogę w dół listy zemsty w sposób, że więcej niż kilka widzów będzie znaleźć czyni go dziwacznie niesympatyczny. Ani jedna osoba, którą próbuje pomścić, nie otrzymała wystarczająco dużo czasu ekranowego, by usprawiedliwić zachowanie, które nawet Fox News – prawie wyłączny punkt informacyjny każdego, kto ogląda telewizję w The Terminal List – uważa, że Reece jest krajowym terrorystą.

Ponieważ Reece został napisany bez cienia indywidualnego głosu, wykorzystując żaden z ustalonych atrakcyjnych cech Pratta, będziesz kibicował mu z jednego z dwóch powodów: Po pierwsze, jest SEAL i dlatego niezmiennie bohaterski; lub po drugie, ponieważ pilot kończy się manipulacyjnym wydarzeniem, które zamienia tragedię w tani skrót narracyjny. Okazje do wykorzystania upośledzenia Reece’a w celu dostarczenia różnych stron i kontekstów do postaci spadają płasko. Reece jest monomaniakalny i monotonnie ponury, a Pratt to wykorzystuje.

W serialu, który generalnie cierpi na Ozark poziom zredukowanego oświetlenia – Ozark i The Terminal List są produkowane przez THR korporacyjne rodzeństwo w MRC Television – Pratt daje dopasowany występ. Jest konsekwentnie i nieubłaganie przygnębiony w sposób, który 100-minutowy film mógłby przykryć kilkoma efektownymi scenami akcji i kulminacyjną rozgrywką bezwstydnie zerżniętą z A Few Good Men. Każdy odcinek mógłby zostać skrócony do 15 minut bez utraty niuansów czy charakterystyki, i podejrzewam, że sprawiłoby to, że docelowe demo serialu – nastawione na patriotycznie machające flagi, pozbawiony treści żargon wojskowy i bardzo rzadki, dobrze zmontowany suspens – byłoby równie zadowolone.

Jest co najmniej pół tuzina autentycznie złych występów, za które wcale nie winię aktorów. Wu jest śmiesznie nijaki w postaci nakreślonej bez zainteresowania ani podstawowym dziennikarstwem, ani tym, co uczyniło Wu tak silną obecnością na ekranie w Fresh Off the Boat i Crazy Rich Asians. Podobnie jak w przypadku Pratta w jego bardziej statecznych rolach blockbusterowych, główną motywacją Wu może być udowodnienie, że potrafi grać nudno. Ditto z Keough, która mam nadzieję została dobrze wynagrodzona za obecność w napisach początkowych, która reprezentuje albo manewr umowny albo zatwierdzony przez gildię podstęp.

Pilot The Terminal List wyreżyserował Antoine Fuqua, który wie, jak sprawić, by klaustrofobiczna akcja wyglądała profesjonalnie, jeśli nic innego. Większość reszty serii to ludzie jeżdżący w ciemnościach, skuleni w ciemnościach, doświadczający bólu głowy w ciemnościach i angażujący się w strzelaniny na poziomie pew-pew-pew. Przemoc jest wszechobecna, ale gwałtowna, a z żadnym ze złych facetów nie dostaje szansy, aby rozwinąć się jako szczególnie czarne postacie, jest mało katartycznej przyjemności do wzięcia tutaj, nawet w momentach Reece jest rzeczywiście w moralnej lub etycznej racji. To była szansa, aby wziąć ramy thrillera i włączyć znaczącą eksplorację traumy i innych zmagań związanych z weteranami, akcentując odwagę i heroizm. Zamiast tego, jest ołowiana, w większości pozbawiona emocji, a jeśli jej tempo jest szybkie, to dlatego, że cokolwiek ważnego zostało usunięte.

Na Parks and Recreation, Pratt’s Andy Dwyer opracował surowe alter ego egzekwowania prawa, agent specjalny Burt Tyrannosaurus Macklin. Zaangażowanie Andy’ego w Burta Macklina sprawia, że Burt Macklin jest przezabawny, celowo. Nie jestem pewien, czy James Reece jest w zasadzie Burtem Macklinem bez świadomego mrugania okiem, czy też jest to postać, którą Andy Dwyer potraktowałby bardzo poważnie, aż do swoich zawiniętych okularów przeciwsłonecznych i zakwestionowanej przez continuity fryzury. Pratt w końcu znalazł idealny zero-tłuszczowy, zero-humorowy pojazd. To widzowie zdecydują, czy ich lipcowy weekend zasługuje na coś lepszego niż ta spalona oferta dla czerwono-mięsnej Ameryki.