’Better Call Saul’: Vince Gilligan o pisaniu i reżyserowaniu ostatniego odcinka

[This story contains spoilers for “Waterworks,” the Aug. 8 episode of Better Call Saul.]

Gwiazdorska passa reżyserów Better Call Saul zbliża się ku końcowi – Vince Gilligan po raz ostatni stanął za kamerą, by poprowadzić w tym tygodniu przedostatni odcinek, podążając za weteranami serii – Thomasem Schnauzem, Michelle MacLaren i Michaelem Morrisem. Pozostał tylko jeden odcinek, który został napisany i wyreżyserowany przez współtwórcę Gilligana i wieloletniego Saula showrunnera Petera Goulda.

Nic dziwnego, że w tym tygodniu Saul był kluczowym odcinkiem, skacząc zarówno w czasie jak i geografii, wprowadzając życie Kim Wexler jako brunetki z grzywką na Florydzie i popychając rzeczy w kierunku zakończenia serii z zaskakującym wyznaniem i zaskakującym odkryciem, z udziałem gościnnej gwiazdy Carol Burnett.

Gilligan jest bardzo zajętym człowiekiem, ale dał się namówić na krótką rozmowę, podczas której omówiliśmy kilka kluczowych szczegółów dotyczących odcinka, w tym końcową scenę, awarię promu Kim na lotnisku oraz to, co oznaczało dla niego podjęcie ostatecznej decyzji o wyborze reżysera i scenarzysty w uniwersum, które stworzył wraz z Breaking Bad około 15 lat temu.

Oglądałem ostatnią scenę odcinka kilka razy, żeby sprawdzić, czy oprócz puszczenia bransoletki LifeAlert, Gene może również nacisnął guzik, w zasadzie oddając się w ręce policji. Oczywiście wydaje się, że to Marion naciska, ale jakie było Twoje podejście do wprowadzenia pewnej dwuznaczności do tych ostatnich sekund?

Odeszliśmy trochę od scenariusza. W scenariuszu, który napisałem, zasadniczo miałem w głowie, że ona przechodziła większy dystans, a on pozostawał w większej odległości od niej, ale potem byliśmy na planie zdjęciowym i zdałem sobie sprawę, że jest on mniejszy niż sobie wyobrażałem, kiedy to pisałem. Nie ma zbyt wiele miejsca, by pracować z powrotem. Zapytałem więc: „Czy to działa tak, jak jest napisane?” Carol i Bob byli bardzo pomocni – „A gdybyśmy spróbowali tego? A gdybyśmy spróbowali tego?” Więc trochę to wymyśliliśmy na końcu.

Według mnie, ona zdecydowanie naciska przycisk, ale on mógł ją powstrzymać. Dla mnie, dwuznaczność lub pytanie … Cóż, pierwsze pytanie, które przychodzi na myśl, gdy oglądasz to, to dlaczego pozwolił jej nacisnąć przycisk? Ale głębszym pytaniem, wydaje mi się, jest to, jak do diabła doszedł tak daleko w pierwszej kolejności? Jakim cudem z dobrego człowieka stał się złym człowiekiem i zaczął grozić tej słodkiej pani? Jak można być złym dla Carol Burnett, na litość boską? Jak ktokolwiek może to zrobić?

I dla mnie chyba w tym momencie chmury się rozstąpiły i on uświadomił sobie: „Co ja robię? Jak na świecie doszedłem tak daleko?” I pozwala jej odejść. Gdyby tam nie pękła gorączka i nie ustąpiło szaleństwo, to mógłby ją zatrzymać, ale może w tym momencie powróciła odrobina starego Jimmy’ego. Mam nadzieję, że tak. Pozostaje nam się przekonać. Oczywiście nie widzieliśmy jeszcze odcinka 13. To znaczy, ja widziałem. Jestem nieśmiały. On jest tak kompletnie okropny jako człowiek w tym odcinku, że to jest jak powiew świeżego powietrza, jak morska bryza na końcu, kiedy nie zabija miłej staruszki, kiedy decyduje zamiast tego, „Hej, pozwólcie mi znaleźć jakąś miarę mojego człowieczeństwa ponownie, bo po prostu oszalałem przez te ostatnie kilka odcinków.”

Kiedy rozmawiałam z Michelle MacLaren, była tak entuzjastyczna mówiąc o respekcie jaki czuła pracując z Carol Burnett. Jakie było twoje własne doświadczenie z Carol?

Miałem szczęście. Moja żona Holly i ja znamy Carol i jej męża Briana [Miller] od kilku lat. Poznaliśmy się w dużej mierze dlatego, że odkryłem, ku mojej radości, że była fanką Breaking Bad, a ja po prostu nie mogłem uwierzyć, gdy to usłyszałem. Kto z mojego pokolenia nie dorastał oglądając Carol Burnett? I to była absolutna przyjemność poznawać ją przez lata. A potem pisanie dla niej i reżyserowanie jej, nie mogłabym być bardziej szczęśliwa! Rozumiem, co Michelle ma na myśli, kiedy mówi takie rzeczy.

Była po prostu przyjacielem dla ekipy, Carol była. Jej obecność była jak ten wspaniały dar. To był bardzo trudny sezon do nakręcenia z wielu powodów, niektóre z nich nie były pod naszą kontrolą – bardzo wiele z nich nie było pod naszą kontrolą – ale ekipa była wyczerpana. I nagle pewnego dnia Carol Burnett pojawia się w odcinku 10 i to sprawiło, że wszyscy byli szczęśliwi. Jej obecność sprawiła, że wszyscy byli szczęśliwi. Co jakiś czas, kilka razy w tygodniu, ktoś prosił ją o wykonanie okrzyku Tarzana i wszyscy wyciągali swoje telefony, a ona brała łyk wody, żeby się przygotować, i wykonywała okrzyk Tarzana, a wszyscy wiwatowali. To była absolutna przyjemność i zaszczyt pracować z nią. Miałam dużo szczęścia w mojej karierze. Przydarzyło mi się wiele dużych wydarzeń, ale to był jeden z największych highlightów, które można policzyć na palcach jednej ręki.

To serial, który zawsze celowo nie miał wyraźnego moralnego bohatera. Chodzi o dwuznaczność i niejasność, nawet w przypadku osób, którym powinniśmy kibicować. Kiedy w procesie wytyczania drogi do finałowego sezonu zdaliście sobie sprawę, że potrzebujecie czysto sympatycznej postaci jak Marion i kiedy, zdawszy sobie z tego sprawę, zdecydowaliście, że chcecie i możecie dostać Carol?

Wszystko robi się na początku i na końcu. Planowanie tych odcinków było malutkimi kroczkami w pokoju pisarzy. W tym ostatnim sezonie, pokój scenarzystów był wirtualny, ale to było po prostu trudne. Podążasz pewną ścieżką, a potem wycofujesz się z niej i idziesz inną.

Dan, krótka odpowiedź brzmi: nie pamiętam dokładnie, kiedy cokolwiek wymyśliliśmy! To ból porodowy! Ale wydawało mi się to właściwe i interesujące pod względem fabuły, że facet, który wyglądał jakby miał być wielkim kłopotem dla Gene’a Takavica, okazuje się nie być takim wielkim kłopotem, ale wtedy mama tego faceta okazuje się być, pod wieloma względami, bardziej interesującą postacią, a na pewno bardziej groźną. To po prostu było właściwe.

Więc kiedy już mieliśmy wymyśloną postać w pewnym wieku, wtedy powiedzieliśmy sobie: „Kogo powinniśmy umieścić w tej roli?” Byłam już przyjaciółką Carol i powiedziałam: „Chłopaki, czy powinnam poprosić Carol?” I wszyscy po prostu powiedzieli: „O mój Boże! Myślisz, że uda nam się ją zdobyć?” I na szczęście powiedziała tak. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, gdy tylko pojawił się pomysł z Carol Burnett.

Przechodząc do rzeczy Kim w tym odcinku, zaczynając od jazdy promem. Przechodzi przez całą serię emocjonalnej podróży w jednym ujęciu. Dlaczego ważne było zrobienie tego w jednym ujęciu i ile razy kazałeś biednej Rhei Seehorn to robić?

Cóż, zawsze chciałem to zrobić w jednym ujęciu i rzeczywiście, jest to jedno ujęcie. To był autobus wahadłowy wypożyczalni samochodów, używany obecnie w Albuquerque, Nowy Meksyk. Jeśli odwiedzisz piękne Miasto Księcia i wypożyczysz samochód, szanse na to, że będziesz jeździł tym właśnie autobusem są prawdopodobnie całkiem spore. Jeździliśmy w dużym półmilowym lub jednomilowym kole. Zrobiliśmy to dwa razy. Zrobiliśmy dwa ujęcia. Czułem się winny, że poprosiłem Rheę, żeby zrobiła to dwa razy, ale jestem bardzo neurotyczny i nigdy nie chcę mieć tylko jednego ujęcia czegoś.

Mogliśmy wykorzystać pierwsze ujęcie, bo była genialna od samego początku. Myślę, że użyliśmy drugiego ujęcia, ale mieliśmy cztery kamery zamknięte w tym jadącym autobusie, a ja byłem wciśnięty pomiędzy nie z boku, zaledwie trzy lub cztery stopy od niej. Po prostu to zrobiła i była fantastyczna, ale to wszystko jedno ujęcie, dwa różne kąty tego samego ujęcia.

Tak, to jest ten rodzaj sceny jako reżyser, nie chcesz rozbić na wiele małych kawałków i zmusić biednego aktora do robienia tego w kółko. Chcesz to uzyskać jako reżyser. I tak jak powiedziałem, mieliśmy to w pierwszym ujęciu, ale musiałem poprosić o jeszcze jedno.

Kiedy wraz z autorem zdjęć Paulem Donachie podchodziliście do życia Kim na Florydzie, jaki kontrast chcieliście stworzyć pomiędzy koszmarem Kim na Florydzie a koszmarem Gene’a w Omaha, te dwie różne wersje czarno-białego czyśćca?

To ciekawe. Jesteśmy ograniczeni przez konieczność przebywania w Albuquerque przez cały czas, chociaż Albuquerque, jak się okazuje, podwaja się jako Omaha, Nebraska, Merritt Island, Floryda, Berlin, Niemcy i wiele innych miejsc. Podwaja się nadzwyczaj dobrze! W przypadku Florydy, kręciliśmy w domu w samym środku Albuquerque w Nowym Meksyku, wokół którego nasz genialny dom od efektów cyfrowych, Rodeo, stworzył wspaniałe cyfrowe matowe obrazy.

Staraliśmy się, żeby wyglądało to jak najcieplej. Paul był trochę upośledzony pod względem tego, że wszystkie te rzeczy, Omaha, Floryda i Albuquerque w tym odcinku, wszystko musiało być czarno-białe. Uwielbiam czarno-białe. To zabawne. Uważaj, czego sobie życzysz. Zawsze chciałem kręcić w czerni i bieli przez całą moją karierę zawodową. Ostatni raz kręciłem w czerni i bieli w szkole filmowej w Nowym Jorku. Uważaj, czego sobie życzysz, bo na Florydzie chcesz mieć kolor! Ale w tym przypadku chyba nie, bo jej życie jest celowo nijakie, więc czarno-biała Floryda była być może dobrym rozwiązaniem.

Paweł zastosował kilka świetnych trików, żeby wyglądało to gorąco. Kilka momentów było nieco prześwietlonych, z nieco mocniej wypalonymi pasemkami, tego typu rzeczy. Zabawa z różnymi wyglądami tych wszystkich miejsc była świetną zabawą.

Podsumowując, rozmawiałem z Peterem Gouldem o tym, że z powodu pandemii byłeś w stanie być w tym sezonie znacznie bardziej dostępny, zwłaszcza w pokoju scenarzystów, niż początkowo zamierzałeś. Jak ważne było dla ciebie to, że mogłeś spędzić ten dodatkowy czas na pożegnaniu się z tym światem, który stworzyłeś?

To było po prostu wspaniałe. Nie było to konieczne dla nikogo poza mną, ale egoistycznie jest to po prostu wspaniały, wspaniały program i chciałem wziąć w nim udział, nie tylko w ostatnim sezonie, ale przez cały czas. Gdybym mógł się sklonować, kiedy byłem w trakcie kręcenia El Camino, filmu, który zrobiliśmy, gdybym mógł się sklonować i być w pobliżu podczas kręcenia Better Call Saul, zrobiłbym to. I znowu, nie dlatego, że to było konieczne! Peter świetnie sobie radził beze mnie, o czym świadczy fakt, że serial po prostu stawał się coraz lepszy i lepszy nawet po mojej nieobecności. Co było dla mnie nieco otrzeźwiające! (Laughs.)

Nie musiałem być tam dla nikogo poza mną, ale stary! Świetnie się bawiłem będąc w pobliżu w ostatnim sezonie. Nie wiem, czy to było dla mnie ważne. To była po prostu zabawa. Nie czułem, że muszę to robić. Chciałem to zrobić dla zabawy i dlatego, że kocham ten serial. Jestem wielkim fanem tego serialu i miałem wielkie szczęście, że mogłem wyreżyserować trzy odcinki w jednym sezonie. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Najwięcej, co kiedykolwiek zrobiłem w jakimkolwiek sezonie telewizyjnym, to wyreżyserowanie dwóch odcinków. Wyreżyserować trzy z nich i napisać jeden? To był pierwszy odcinek telewizyjny, który napisałem sam od czasu finałowego odcinka Breaking Bad. To był pierwszy odcinek, którego nie napisałem jako wspólny kredyt z kimś innym.

Nie ma takiej potrzeby i nawet nie nazwałbym tego chwaleniem się czy czymś. Po prostu zdałem sobie sprawę, że to ciekawe po prostu mieć jeden dla siebie, ale nawet to jest mylące, gdy to mówię. Nie miałem jednego dla siebie, bo wszystkie te odcinki są masowo łamane przez scenarzystów. To jest bardzo dużo odcinek grupowy. Nigdy nie jesteś naprawdę sam, kiedy piszesz jedną z tych rzeczy lub kiedy ją reżyserujesz, co sprawia, że jest jeszcze lepiej, że jest to taki wspólny wysiłek.

Wywiad edytowany dla długości i jasności.